niedziela, 13 kwietnia 2014

Żurawie i Lisy

Wiosna, wiosna, wiosna... Wszystko budzi się do życia. Musze się przyznać, że dopiero na wsi po raz pierwszy w życiu, "na własne oczy" (nie w telewizorni) zobaczyłam niektóre zwierzęta. Już nie wspomnę o sarnach i dzikach, bo te można zobaczyć nawet w mieście. Ale żuraw to już co innego. W ubiegłą sobotę jeździłyśmy po Mazurach w poszukiwaniu naszego miejsca na ziemi. Poprzednio wybrane miejsce "się wściekło" nie z mojej winy, bo ja byłam zdecydowana, ale sprzedający chyba niekoniecznie. Najgorsze, że zasady zaczęły się zmieniać w tydzień po złożeniu przeze mnie oferty i jej przyjęciu. Ale trudno się mówi i szuka się dalej. No więc szukałyśmy, tak naprawdę ja wiedziałam, że albo mnie coś zachwyci albo nie. Pięć lokalizacji, pięć domów. I nic we mnie nie drgnęło. Albo dom super ale lokalizacja bardzo kiepska na prowadzenie agroturystyki, albo totalny "sajgon" na podwórku, obok domu, albo brak dojazdu.  Kiedy jechałyśmy do szóstego siedliska, nagle na łące zobaczyłyśmy ptaka. Z daleka myślałam, że to bocian. Podjeżdżamy bliżej a to żuraw "chodzi obrażony". Czapli nie było w pobliżu. Był piękny. Natalka oczywiście natychmiast wyskoczyła z aparatem w ręku robić fotkę i nagle, z pola przed nami zrywa się stado łań z młodymi. Nie było wśród nich jelenia, ale było ich kilkanaście. Cudne, wielkimi skokami pobiegły w stronę lasu. Bo las od zabudowań jest po prostu kilka kroków - może 100 metrów. Cisza niesamowita, słychać świergot ptaków, hałas ale jakże inny niż uliczny. Coś cudownego. I wiedziałam, że to chcę mieć. I będę miała. Szósty dom, szósta lokalizacja i tak, to jest to. Cudne budynki, ogromny teren  prawie dwa hektary (koń będzie miał gdzie biegać), bardzo duże podwórze i czyściuteńkie, uporządkowane. Złożyłam ofertę, właściciel ją przyjął i teraz tylko zapłacić, podpisać akt notarialny i gospodarstwo jest moje. A potem remonty, prace budowlane, myślenie jak to wszystko urządzić i ... jak nazwać. Z tym chyba mam największy kłopot.
A oto żuraw:
[kliknij na zdjęcie aby powiększyć]

[kliknij na zdjęcie aby  powiększyć]

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz