poniedziałek, 16 czerwca 2014
Nareszcie u siebie
Nareszcie u siebie, w Lisach. W sobotę przejęłam dom. Szybko, bo byłam spóźniona a dotychczasowi właściciele mieli przed sobą długą drogę do Szczecina. Zresztą tak się spieszyłam, że pewne urządzenie zrobiło mi jedno z najdroższych zdjęć. No trudno.I zaczęło się przenoszenie bagaży, rozpakowywanie itp. Jeszcze dużo przede mną. W niedzielę walczyłam z piecem, ale ogarnęłam temat ciepłej wody. Muszę koniecznie zainstalować termostaty na grzejnikach. Ale już mam wiele rzeczy, nawet jak widzicie internet. Mam kontakt ze światem. Wczoraj załatwiałam mnóstwo spraw formalno-urzędowych. Jak wyszłam z domu o 9 to wróciłam o 17,30. Wszędzie trzeba było czekać. Ale jesteśmy już z Natalią zameldowane, do szkoły jest zgłoszona, mam internet, telewizję - choć nie wiem kiedy będę ją oglądać, ale mam, a co. Zrobiłam też wczoraj większe zakupy w Giżycku. Niestety, trzeba się nauczyć robić zakupy raz na tydzień, bo nie będę przecież jeździć co chwila 30 km do dużego sklepu. Psy, po krótkiej wrogości zaakceptowały Scanię, a i ona tylko by z nimi ganiała po dworze. Kury się niosą, bociany klekoczą - w gnieździe 3 maluchy. Pole też mam skoszone, dziś będę przerzucać siano. W niedzielę poszłam z Cyganem (duży tubylczy pies) i Scanią na spacer. Przeszliśmy rzeczkę (woda po kostki) i dalej w pola. Cudnie. Maki, chabry i łany zbóż. Wyczaiłam gdzie Natalia będzie mogła jeździć konno. I prowadzę życie wiejskie - spać idę o 22 (bo padam), wstaję o 5 (bo słoneczko mi zagląda w okno). Porażająca jest cisza. To wprost nieprawdopodobne, że może być tak cicho, bez samochodów, ciężarówek, tylko ćwierkające, szczególnie wieczorem i rano, ptaki, kogut, (któremu już zagroziłam, że pójdzie na rosół bo męczy kury), klekot bocianów i od czasu do czasu szczekające moje wszystkie 3 psy - Scania, Cygan i Burek. Koty widuję rzadko - były, bo micha pusta. Muszę je jakoś nazwać, chociażby tylko dla własnej wiedzy. Mam jeszcze 8 kur i tego niegrzecznego koguta. A teraz wczesne śniadanko - jaja od własnych kur i do roboty. Siano nie może czekać, trzeba wykorzystać pogodę.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz