wtorek, 29 kwietnia 2014
Stało się!
No i stało się. Wczoraj podpisałam umowę notarialną (na razie przedwstępną, ponieważ są komplikacje z ANR) na zakup nieruchomości. Jest to prawie 2 ha, z budynkami oczywiście. Cudowny, ogromny budynek z czerwonej cegły z 1937 roku, kryty dachówką, wielki. Ma część mieszkalną i część gospodarczą, którą chcę przerobić na pokoje gościnne. Tak naprawdę to są prawie 3 piętra tzn. parter, strop z cegły a nad nim wielka przestrzeń o wysokości, uwaga, prawie 7 metrów. Więc można zrobić kolejny strop i kolejne piętro. Ale nie wiem czy tak zrobię, bo oczywiście, fundusze są ograniczone. Budynek "po parterze" ma prawie 400 metrów kwadratowych, część mieszkalna to 100. Żeby było śmiesznie, na górze są tak duże otwory okienne na jednej ścianie, że nie ma potrzeby robić okien dachowych. Zobaczymy, co na ten budynek powie architekt, bo oczywiście muszę mieć projekt przebudowy. Jest także stodoła - ogromna, prawie 500 metrów kwadratowych, wysoka na 11 metrów. Po co mi taka wielka stodoła? Rozbiorę pewnie połowę. Dachówkę wykorzystam na pokrycie altany, ewentualne poprawki dachówki na domu. W części mieszkalnej jest centralne, woda z wodociągu, ale jest także studnia i to czynna, z kołowrotkiem. Działka dochodzi do rzeki, w której podobno bywają pstrągi (oczywiście, gdy nikt nie zatruje wody środkami ochrony roślin czy nawozami) i lasu. Generalnie, pięknie tam jest. Do szosy jest ok. 1,5 km, nie słychać samochodów tylko ptaki. Na słupie jest zasiedlone gniazdo bocianów, na stodole drugie ale również przez zaanektowane. Wczoraj widziałam jak samiec gonił innego bociana, który chciał przysiąść na pustym przecież gnieździe. A jak przy tym klekotał, ile w tym było groźby i złości. Podobno wiosną przychodzą na działkę jelenie o zającach nie wspomnę. Niestety są także lisy - kury zagrożone. Mam nadzieję, że ANR nie będzie się interesowało działką o powierzchni niecałego hektara i odpuści prawo pierwokupu a to wszystko będzie MOJE! Naprawdę się cieszę. Teraz tylko myślenie, myślenie i miliony spraw urzędowych (a tego nie lubię). Ale ponoć w gminie są bardzo życzliwi ludzie, więc może nie będzie tak źle. Dotychczasowy właściciel chce jak najszybciej uzyskać informację od ANR czy skorzystają z prawa pierwokupu.Mam nadzieję, że już na początku maja będę wiedziała na pewno co z moimi włościami. Trzymajcie kciuki, żeby się udało.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz